Przenosiny bloga

Witajcie! Z rozrzewnieniem żegnam MK Czytuje - jednak cały ten blog, wszystkie posty i komentarze odnajdziecie na mojej stronie
Zapraszam Was na nią serdecznie!

niedziela, 23 czerwca 2013

Seria Zmierzch kontra Trylogia 50 Odcieni Szarości czyli Grey...sama nie wiem co z tego wyjdzie...porównanie, analiza...jestem mocno ciekawa...

foto z empik.com i matras.pl
!Uwaga! Artykuł może zawierać spoilery!

Już pisałam o obu cyklach, ale ze względu na moje ciągotki do psychologii oraz odnalezienie internetowej książki EL James  - Master of the Universe by Snowqueens Icedragon -  którą napisała w oparciu i "ku chwale" serii Zmierzch pokusiłam się o małe porównanie utworów i postaci. Książki - już spory czas - cieszą się niesłabnącą popularnością. Ciekawi mnie co napędza tę sytuację? Same pisarki, w szczególności EL James nie spodziewały się, aż tak sporego sukcesu książek. "Matka" Grey'a w wywiadzie, który czytałam przyznaje, iż jest zaskoczona i mimo naprawdę sporego wynagrodzenia nie zmieniła swojego stylu życia, zdając sobie sprawę z tego, iż może to być jednorazowy sukces - książki, którą określa "mój sposób na radzenie sobie z kryzysem wieku średniego";D Sama autorka ma dystans do tego utworu, więc czemu tak wiele osób nie potrafi się zdystansować?


Szum medialny na pewno nie pomaga, a powoduje jeszcze więcej konfliktów. A prawda jest jedna każdy z nas ma różne gusta. Wiele w tych książkach mi się nie podoba i wiele się podoba, ale ani za jedno i ani za drugie nie powinnam być potępiana...Konstruktywna krytyka to słowo klucz. Ale wracając do sedna sprawy z pozoru książki te nie mają ze sobą nic wspólnego. Zmierzch paranormal romance, a Grey erotyka. Nie są czymś nowym, po prostu Panie miały szczęście. Erotyka od dawna jest wydawana przez Harlequina, a o wampirach, które potrafią pokonywać swoje słabości pisała już jakiś czas temu Nora Roberts - jeszcze przed Zmierzchem w Trylogii Kręgu, której recenzję także znajdziecie na blogu.
Przyglądają się obu przypadkom zamieszania zauważymy sporo podobieństw w kreowaniu postaci i wątkach fabularnych. Popatrzmy na Annę - Bellę, Edwarda - Christiana, Mię - Alice, ojca i matkę Belli  i  Any oraz przybranych rodziców Edwarda i Christiana. Podobne zachowania, podobna energia, podobne zapatrywania na świat. Nawet takie głupotki jak miłość Alice i Mii do zakupów czy imprez oraz serdeczność od początku w stosunku do dziewczyn braci... Przybrani rodzice naszych głównych bohaterów także "adoptują dzieci", zapewniają im lepszy start i okazując miłość...
Bella i Ana są wręcz identyczne. Tak samo niezdarne na początku, nieświadome siebie, skłonne do poświęceń dla mężczyzn swego życia, tak samo narażające życia i wyłamujące się z szeregu kiedy nie trzeba. Ich naiwność i brak instynktu samozachowawczego czasami jest wręcz zatrważająca.
I choć bardzo lubie obie serie uważam, że obie książki były by o niebo lepsze, gdyby główne bohaterki były silnymi, pewnymi siebie młodymi kobietami...
Grey i Edward to z pozoru faceci idealni, gdyby nie to że jeden jest sadystą, a drugi wampirem. Ich droga ku zadowoleniu i bezpieczeństwie partnerek jest zawiła, ale zrobią dla nich wszystko... zawalczą z mroczną duszą i pragnieniem. Ich plusem jest humor, ironia i interakcje z innymi osobami. Obydwaj znają swoje partnerki, robią dla nich wiele i nie wstydzą się tego. Oczywiście obaj są bogaci, sprawiają dziewczyną prezenty, wręcz je wmuszają, a nasze panny czują się z tym niezręcznie. Mimo różnego rodzaju patosu w tym wszystkim uważam że Grey i Edward ratują nasze pary przed upadkiem. Osobiście uważam, że miłość nie wybiera, ale chłopaki naprawdę?!
Postacie poboczne, także dostarczają nam wręcz plejadę podobieństw, której przykłady wymieniłam powyżej, ale to właśnie te postacie budują relacje w książkach i to one nas rozśmieszają, a ich historie są często ciekawsze od głównego wątku.
Mimo tych minusów jestem całym sercem za Sagą i Trylogią. Są to książki, które na pewno zostaną zapamiętane. Nigdy nie trafią pewnie do kanonu lektur (Grey na pewno ;P), ale zapewniają 100% rozrywki i odprężamy się przy nich, zanurzamy w inny świat, a to jest nam czasem potrzebne bardziej niż "ambitne książki".
Mimo całego hejtu, te książki to po prostu dostosowywanie się literatury do dzisiejszych czasów i wzorców. Dziś w mediach i modzie istnieje popyt i podaż na "biedne, dziewicze kobietki" i metroseksualnych mężczyzn. Autorzy książek dostosowują się tak jak inni. Nie podoba mi się to, ale tak to wygląda. Dziś wybacza się lub kamieniuje najgorsze błędy i przewinienia w zależności od humoru i pomysłu. A młode dziewczyny nie są uczone jak przesiewać facetów, tak by nie trafić na nieodpowiedni typ. A magnetyczne i silne osobowości potrafią być przytłaczające. Nie obrażając aktora R. Pattisona, który grał w Zmierzchu Edwarda - nie tak sobie wyobrażałam te postać czytając książkę. I to nie jest kwestia gustu, a większej męskości. I choć wspomniany aktor potrafi być męski w tej  ekranizacji przedstawiono go inaczej... I do tego wiele cierpienia i niewiele uśmiechu na twarzy...Aż się boję adaptacji Grey'a. Uważam, że ta książka jest za intymna by ją zekranizować. Nie mam ochoty oglądać aktora, którego możliwe że lubię w wiernej kopii książki..
Kończąc jeśli chodzi o samą fabułę oraz narrację, rozbudowanie dialogów i opis uczuć bohaterów Meyer przebija koleżankę po fachu w 200%. Teraz tylko wybieramy czy wolimy fantastykę czy erotykę ;) i to decyduje o tym, którą z lektur lubimy bardziej. Oczywiście osoby lubiące oba gatunki nie mają takich problemów. Do tych osób należę ja ;P
Marzę o dyskusji na ten temat. Zdaję sobie sprawę, że nie poruszyłam jeszcze wielu wątków, ale prawda jest taka, że ten temat to temat rzeka... Sądzicie podobnie, a może macie odmienne zdanie?


Recenzje wymienianych książek:


Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz swój ślad lub/i zaczniesz obserwować mój blog  w Google lub na FB. Pozdrawiam Ciepło

20 komentarzy:

Ewa Książkówka pisze...

Do żadnego z tych tytułów nigdy mnie nie ciągnęło a wręcz przeciwnie... :) Aczkolwiek artykuł wyszedł Ci przedni. :)

Marta Kor pisze...

a dziękuję dziękuję! blogi dają duże pole manewru no i człowiek uczy się pisać nawet jeśli to hobby...

prosperiusz pisze...

Ktoś mnie ze znajomych bardzo zachęca do Greya, ale się jeszcze nie zdecydowałem :)

Marta Kor pisze...

najlepiej poszukać w bibliotece pierwszej części przeczytać i pomyśleć czy chce się przeczytać drugą... ale prawda jest taka że te 3 części są jak jedna książka...

Marta Kor pisze...

a poza tym jeśli lubisz taką lekturę to czytaj...zawsze to jakieś nowe doświadczenia;)

Barbara Pelc pisze...

Jakbyś mi dała z płaskiego w twarz, mój ukochany "Zmierzch" porównałaś do kiczowatego Grey'a :) Zabić to za mało :D Grey może Cullenom buty szorować i to musi o to poprosić :)Ale całkiem fajne to przedstawiłaś, podoba mi się, bo wzbudzasz we mnie emocje - czyli gniew hahaha :)

Marta Kor pisze...

hahaha! cieszę się niezmiernie, że mój wywód chociaż u jednej osoby wywołał takie emocje:DDDD ale na poważnie to zjechałam Grey'a, a właściwie autorkę za zgapienie wzorca...jak napisałam Zmierzch jest lepszy, a Edwarda z książki lubię o wiele bardziej niż Christiana...mimo faktu, że jest wampirem to nie ma takich problemów ze sobą jak Ch. ...no ale autorka musiała jakoś zamienić wampiry i ich świat i zapoczątkowała nowy trend...a chęć porównania sama się nasuwa jeśli autorka mówi o swoim fanfiction i tym że wzorowała się i zachwycała Zmierzchem, ale czekam na dyskusję jeśli masz ochotę;P chciałabym aby ktoś próbował mi udowodnić że nie mam racji;))

Barbara Pelc pisze...

Nie oszukujmy się, troszkę ją masz, ale porównanie Belli - młodej, nieśmiałej, zagubionej, troszkę tajemniczej i wycofanej nastolatki, która uważam, że jest... JAKAŚ, do okropnie, okropnie, ale to okropnie tępej, uległej Anny, to już przegięcie. Nie zgodzę się nigdy! Nie są identyczne!
I Edward i Grey są nudni i przewidywalni, sielankowo do zarzygania :) idealni. Grey nawet w swoim sadyzmie (o ile można się pokusić o te słowo - do Markiza de Sade nie zbliża się prawie wcale) jest nudny, a jego przemianę na dobro zapowiedziałam już na początku 2 książki - i jak mam go nie uznać za przewidywalnego?? Twoje słowa: miłość nie wybiera, ale chłopaki naprawdę? - ma rację bytu u Grey'a, ale w Zmierzchu ten przezroczysty, kryształowy Edzio nie jest wart tej fajnej Belli. W "Zmierzchu" się na to nie zgodzę :)Jeżeli mówimy o adaptacji filmowej wampirzastych, to Bella była super, JA tak uważam :) Pattison jako Edzio podobał mi się tylko na początku 1 filmu - "Zmierzchu" potem brzydł, brzydł, aż całkiem zbrzydł :)

Barbara Pelc pisze...

Tak jak lubię Stephenie Meyer, tak samo uważam, że pani EL James NIE POWINNA NIGDY PRZENIGDY NEVER EVER sięgnąć więcej po pióro. Można, a nawet zrobi się wielki krok dla ludzkości :D jeżeli utniemy jej te ręce, żeby jej więcej nie świerzbiły :D

Barbara Pelc pisze...

A chłopaki rzeczywiście metroseksualni, że hej:) Ekranizacja Grey'a będzie najnudniejszym filmem wszechczasów, chyba, że coś zmienią. Grey w poszarpanych spodniach i z piórkiem w d...e, ale byłby ubaw hihi.

Marta Kor pisze...

Haha widac ze uwielbiasz kobite:P..Boze pisanie z telefonu jest okropne...to czekam na jakas reakcje i moze zapoczatkujemy jakis trend:D pozdrawiam

Barbara Pelc pisze...

O zmierzchu pisałam już wcześniej u siebie, a o Grey'u wcale, ale to wcale nie mam ochoty pisać, więc... wystarczy :)

Marta Kor pisze...

Odpowiem jak tylko wroce jutro do domu jestem poza nim i nie mam neta:(

Marta Kor pisze...

może Bellę obrzydziła mi ta aktorka w filmie, ale w książce winę ponosi przede wszystkim tłumaczenie i tak Bella ma więcej do powiedzenia nawet "w myślach", a Ana jest mentalnym niemową, ale EL James wzorowała się na Belli, więc sporo podobieństw widzę. Następnego posta mogę napisać o plusach;P, a jest ich także sporo choć większość w Zmierzchu;)), a moją ulubioną częścią jest 3-ka i przepychanki Jaka i Edwarda;)) pozdrawiam ciepło;)

Barbara Pelc pisze...

Moją jedynka i czwórka - jak mają miliard wampirów-gości o przeróżnych zdolnościach - fajnie zekranizowali tą końcową niby walkę. A plusów w Zmierzchu z pewnością więcej niż u Szaraka

Marta Kor pisze...

mój mąż przeczytał Zmierzch troszkę pod przymusem, ale spodobał mu się, tylko był zawiedziony zakończeniem;P mówi, że typowo kobiece;P a gdzie walka??, tak "goście w 4 części" są fajni...Benjamin i inni...Bella też dała czadu;) w tej części Edward to przy niej "pikuś";DD...chciałabym tylko żeby Bella filmowa miała tyle charakteru co książkowa...

Mateusz Śnieżek pisze...

Ja się spoilerów nie boję, gdyż jakoś specjalnie nie ciekawię mnie te książki :P. Ani jedna z żadnej z wyżej wymienionych serii. To są takie pozycje "zapychacze", które mimo, że mogą być beznadziejne to głupi człowiek i tak to kupi :D.

Ale najgorsze jest to, że wiele "pisarzy" bierze z nich przykład i "tworzą" kolejne "dzieła" w takich klimatach :p.

Spokojnej nocy ;*!
Melon

Marta Kor pisze...

zgadza się i nie zgadzam jednocześnie!

Mateusz Śnieżek pisze...

Czyli wychodzi na zero, więc jestem czysty ;P.

Marta Kor pisze...

Aha;D fakt jest taki że to zapychacze i są pisarze, którzy biorą przykład, ale takie książki istnieją od zawsze i tego nie zmienimy...i jak zwykle to kwestia gustu...Ci którzy słuchają disco polo lub uważają Greya za arcydzieło nie są gorsi..po prostu kwestia gustu;DP ni mniej ni więcej podobało mi się tworzenie tego porównania/analizy;)