Przenosiny bloga

Witajcie! Z rozrzewnieniem żegnam MK Czytuje - jednak cały ten blog, wszystkie posty i komentarze odnajdziecie na mojej stronie
Zapraszam Was na nią serdecznie!

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rok Wilkołaka Stephen King

Dziś króciutko... Rok wilkołaka to książka, która dla mnie osobiście jest zbiorem opowiadań - podzielona jest na rozdziały, które reprezentują każdy z miesięcy owego roku. Co miesiąc w miasteczku Tarker Mills popełniana jest zbrodnia. Ludzie słyszą zapadające w serca i umysły odgłosy. Przeszywa ich groza. Niepełnosprawny chłopiec Martin Coslaw dzięki kompletnemu przypadkowi przeżywa - uszkadzając "czyhającą grozę" sztucznymi ogniami. I choć twierdzi, iż był to wilk o zadziwiająco ludzkich kształtach nikt mu nie wierzy... Nie wie kim może być zabójca... Podejrzewa nawet, że on sam nie wie o tym, że zabija... gdy odkrywa kto jest zabójcą postanawia działać. Mieszkańcy miasteczka także organizują siły... choć nie wiedzą na jakiego zwierza, że tak napiszę się porywają..

Uwielbiam Kinga, ale ta książka nie wciągnęła mnie tak bardzo jak inne. I nie chodzi tu o ilość stron, ani o sposób pisania, ale myślę, że o sposób przedstawienia historii. Każdy z rozdziałów opisuje miesiąc i ogarnięte trwogą miasteczko wraz z jego mieszkańcami, ale poza zabójcą, który dla mnie był przewidywalny, często nic nie łączy tych historii. Tak, brak mi spójności. Marty jest fajnym chłopcem. Nasz zabójca staje się coraz bardziej nikczemny. Akcja rozwija się pod koniec. Ale ani nie bałam się czytając tę książkę, ani nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak Misery, Wielki Marsz czy czytany przez mnie teraz Roland. Komu ją polecić? Fanom Kinga i ludziom lubiącym opowiadania grozy. Książka ma swoje plusy. Nie można powiedzieć, że jest zła. Po prostu nie podziałała na mnie. Poniżej znajdziecie kilka rysunków, które pojawiały się po każdym opowiadaniu i są one ściśle związane z dokonaną zbrodnią...



Rok Wilkołaka, Stephen King, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Pierwsze Wydanie 1983, s. 140

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz swój ślad lub/i zaczniesz obserwować mój blog  w Google lub na FB Pozdrawiam Ciepło

Recenzja bierze udział w Wyzwaniach:


12 komentarzy:

Minerwa pisze...

Znowu obciach, ale z Kingiem się jeszcze bliżej nie zapoznałam.

Marta Kor pisze...

następny będzie Władca Pierścieni, który jest cudowny, a King ma rewelacyjne książki!! tylko ta jest nieszczególna

Ewa Książkówka pisze...

Ano własnie- pozycja obowiązkowa dla fanów Kinga, ale dla pozostałych? Niekoniecznie. Na mnie "Rok wilkołaka" też wrażenia nie zrobił.

Marta Kor pisze...

ciekawe jaki będzie w efekcie Roland

kasjeusz pisze...

To może właśnie dlatego nie przepadam za Kingiem - ta książka jest jedną z czterech powieści jego autorstwa, jakie poznałam. Nie muszę chyba dodawać, że zupełnie mnie nie zainteresowała. ;)

Barbara Pelc pisze...

No właśnie! Miałam ją kupić i doszłam do wniosku, że nie słyszałam na jej temat wielu ochów i achów! Mam całą półkę Kinga a czytałam tylko "Smętarz dla zwierzaków" i "Lśnienie" :D Kiedyś... nadrobię :D

Marta Kor pisze...

A ja go bardzo lubię! Ale fakt ma rewelacyjne książki, ale także i gorsze!

Marta Kor pisze...

A Zielonej mili i Skazanych na Shawshank nie czytałaś?? o_o

Miłośniczka Książek pisze...

Dodałam recenzję do wyzwania "Czytam Fantastykę"
pozdrawiam :)

Barbara Pelc pisze...

Przepraszam, Zieloną milę też czytałam, skazani na shawshank tylko oglądałam film. Mam od wczoraj na półce większość Kinga wraz z "Rokiem Wilkołaka"-mama mi oddała, i jak tu nie kochać rodziców :D

Marta Kor pisze...

prawda? to jak dodatkowy prezent na gwiazdkę;PP

Marta Kor pisze...

;)