Przenosiny bloga

Witajcie! Z rozrzewnieniem żegnam MK Czytuje - jednak cały ten blog, wszystkie posty i komentarze odnajdziecie na mojej stronie
Zapraszam Was na nią serdecznie!

piątek, 21 lutego 2014

Home Sweet Home...

 Witajcie! Wróciłam do domu obolała, ale i pełna nadziei. Dziękuję wszystkim bardzo, ale to bardzo za e-maile, życzenia zdrowia, pamięć i modlitwę xxxxxx. To zdecydowanie pomogło i dodało siły. Operacja udała się i była bardziej rozległa niż spodziewał się tego lekarz prowadzący, a ja okazałam się przypadkiem, na którym inni mogli zdobywać doświadczenie;). Nie wiem czy będzie to moja ostatnia operacja, ale tę mam za sobą i mam nadzieje, że będzie ona prowadzić prosto do poprawy komfortu życia i poszerzenia rodzinki. Kilka osób pytało się mnie czemu piszę w necie o swojej chorobie?...
Cóż powodów jest kilka...Dla mnie to sposób radzenia sobie z dość poważnym problemem, ale i chęć pomocy innym. Pobyt w szpitalu i na oddziale ginekologiczno-onkologicznym utwierdził mnie w przekonaniu jak ważna jest edukacja w tej materii, ale także jak ważna jest nadzieja, pozytywne myślenie i walka. Z ciężkim sercem, nawet czasem łzami patrzyłam na kobiety, które miały zdiagnozowane nieoperacyjne choroby - raki, mięśniaki, mięsaki, a mimo to walczą i są niesamowicie pogodne. To uświadomiło mi, że w moim przypadku w nieszczęściu można odnaleźć pozytywy. I choć endometrioza będzie ze mną do końca życia mogę z nią walczyć, kontrolować ją - mam szansę na posiadanie dzieci, uprawianie sportu i w miarę normalne życie. Nigdy nie będę zdrowa, w pewnych tematach mogę nie móc dać z siebie 100%, w wielu będę się musiała ograniczać np. w jedzeniu, ale to ja będę górować nad problemem. Mam szanse i za nie dziękuję;) Dziękuję jeszcze raz za wszystkie pozytywne myśli! Powolutku wdrażam się we wszystko po powrocie do domu. Najbliższe tygodnie spędzę pewnie w domu na rehabilitacji i w miarę możliwości będę nadrabiać zaległości. Wyzwania, wasze posty...Ogólnie stęskniłam się i choć wczoraj byłam już w domu to po prostu brakowało mi fizycznie sił by zasiąść choć chwilę do komputera...
Pobyt w szpitalu okazał się dość średni jeśli chodzi o moją przygodę z książkami..praktycznie 3 dni z 8 byłam w stanie czytać...Przeszkadzały kroplówki, dreny, wenflony i przede wszystkim samopoczucie...może nie ból fizyczny, a ogólnie zmęczenie i osłabienie. Taka ciągła i wewnętrzna duszność i słabość, którą leczyły odwiedziny i wszelkie objawy serdeczności. Poczytacie więc o "Szaleństwie Zmysłów", które okazało się idealną lekturą po operacji - lekką i przyjemną, następne na pewno poczytacie o "Słońcu Słońc", "Płatku Śniegu" i "Zapachu Twojego Oddechu". 

Na koniec zapraszam Was na odrobinę mojej Twórczości z przed kilkunastu lat, ale jakoś mi tu pasuje...




                       
                           
Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz swój ślad lub/i zaczniesz obserwować MK Czytuje i MK Gotuje w Google lub na FB. Ponadto zapraszam Wszystkich do wzięcia udziału w Wyzwaniach na MK Czytuje: Czytamy Polecane Książki oraz Czytamy Norę Roberts oraz Wyzwanie Biblioteczne. Konkursy na blogu znajdziesz tutajJeśli jesteś na mojej stronie pierwszy raz został namiary na swojego bloga. 

35 komentarzy:

Kasia Roszczenko pisze...

Cieszę się, że już wróciłaś do domu. Teraz odpoczywaj, bo odpoczynek Ci się należy. A ja trzymam kciuki za te Twoje najbardziej skryte pragnienia. Nie jesteś w tym sama.

Edyta - Zapiski spod poduszki pisze...

Bardzo, ale to bardzo cieszę się, że wróciłaś już od domu i że operacja się udała :) Podziwiam Cię za otwartość, szczerość, optymizm i dzielenie się z nami swoimi przemyśleniami, swoją choroba, kawałkiem swojego życia. Kawałkiem jakże istotnym dla Ciebie :) Trzymam kciuki, żebyś tych operacji musiała przejść jak najmniej i by przyniosły one upragniony rezultat!
Kuruj się i ciesz czytaniem :D :***

Ann RK pisze...

Dobrze, że już jesteś! Mam nadzieję, że najgorsze już za Tobą.

A zanim zaczniesz być super-mamą, to koniecznie przyjedź do Poznania na tę obiecaną kawę. :)

Margoo pisze...

Dobrze, że jesteś. Teraz życzę Ci już tylko samych pozytywnych myśli i coraz lepszego samopoczucia. Nie poddawaj się. Trzymam kciuki za Twoje marzenia:*

Alenda pisze...

Dobrze, że wróciłaś cała i zdrowa. Dobrze, że piszesz, bo możesz konfrontować doświadczenia i mieć nadzieję, którą ja zyskałam dzięki netowi właśnie :)

Paulina Król pisze...

Cieszę się, że wróciłaś i mam nadzieję, że szybko przejdziesz przez rehabilitację i leczenie i rzeczywiście będzie wszystko dobrze. Nie, nie mam nadziei - ja WIEM, że tak będzie. No, to już już, wracaj do nas na 100% :) Buziaki ogromne i zdrówka!

awiola pisze...

Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia :) Fajnie, że już jesteś :)

Wiedźma pisze...

Ufff.... dobrze, że jesteś :)

Kiti pisze...

Dobrze, że wróciłaś! :*

prosperiusz pisze...

Cieszę się Marto z twojego powrotu :)

ksiazkowka pisze...

Grunt, że znów jesteś z nami. Suuuuuper. :D

Basia Pelc - Czytelnia pisze...

Witaj kochanie, tak się cieszę, że już jesteś na miejscu. xxxxxx

monalisap pisze...

Cieszę się, że już po, życzę nabrania sił :)

Zee L pisze...

Witaj z powrotem, dobrze, że możesz być już w domu, szybkiego powrotu do pełni sił :)

Evik pisze...

Witaj
Dobrze, że jesteś. Długo cię trzymali. Ja byłam ~4 dni w szpitalu.

Cyrysia pisze...

Witaj z powrotem. Wierzę, że najgorsze masz już za sobą. Łączę się z tobą myślami:)

Natalia Lena pisze...

Witam z powrotem! :) Życzę powrotu do pełni sił ;)

Melania K. pisze...

Cieszę się że operacja się udała - wracaj do zdrówka :)

natanna pisze...

Współczuję Ci bardzo Marto, ale widzę, że dzielna z Ciebie kobieta więc będziesz sobie radzić z pomocą swych bliskich z chorobą i tego Ci życzę.
Kto z wiersza, który jest jest bardzo ładny, jest tym kimś?

Załączam moc serdeczności z Małopolski.

martucha180 pisze...

Trzymaj się kochana i walcz! Staraj się o szpital uzdrowiskowy na podstawie wypisu ze szpitala. Ja pod koniec marca jadę pod Szczecin się kurować. Buziaki *)

Notatnik Kaye pisze...

Życzę Ci dużo zdrowia i pozytywnego myślenia :)

madziusia pisze...

Zdrówka życzę:)

kwiatusia1 pisze...

Dużo zdrówka Ci życzę !

Night Hum pisze...

Uważam, że to wspaniałe i odważne z Twojej strony, że dzielisz się bardzo trudnymi i bolesnymi przeżyciami z czytelnikami. Twoje nastawienie do życia i problemów, chęć walki mogą być inspiracją nie tylko dla tych, którzy są w tej samej sytuacji, ale dla każdego, kto próbuje wrócić do zdrowia lub/i sprawności. Również życzę dużo zdrowia i siły!

maribel pisze...

Na pewno jest to ciężkie przeżycie, ale masz silną wolę walki, a to już bardzo dużo. Nasz organizm działa cuda, gdy jesteśmy pozytywnie do czegoś nastawieni, więc wierzę, że i w Twoim przypadku tak będzie :)
Trzymam mocno kciuki za Twój powrót do zdrowia i lepsze samopoczucie!
Pozdrawiam :)

Dominika S. pisze...

Ogromnie się cieszę, że operacja się udała, obyś więcej nie musiała przez to przechodzić!

Andra D pisze...

Cieszę się, iż wróciłaś. Trzymam kciuki byś spełniła swoje marzenie, Jeszcze raz dziękuję za Twój bardzo motywujący przykład. Jak już wspominałam na profilu G+ polecając Twoją poprzednią notkę, jesteś dla mnie wzorem siły i życzę Ci by ta moc nigdy Cię nie opuszczała, Pozdrawiam :)

Katarzyna Meres pisze...

Cieszę się, że operacja się udała i że wróciłaś! Teraz szybciutko powracaj do sił! I mam nadzieję, że Twoja rodzinka powiększy się o maluszka (i to nie jednego :)), oj jak się wtedy będę z Tobą cieszyła :) Wiary nigdy nie trać - nie wolno!! A pisać o chorobach trzeba - jest łatwiej, można się wyżalić, czasami trudno jest opowiedzieć o swoich zmartwieniach bliskim, a łatwiej to przychodzi nieznajomym, obcym... Poza tym trzeba poszerzać świadomość ludzi odnośnie chorób, ja o Twojej przypadłości nie miałam najmniejszego pojęcia... A dzięki Tobie wiem i wiem, że trzeba uważać. Teraz regularnie chodzę się badać, zwłaszcza, że ponownie mam badania, bo znów coś jest nie tak... Ale nie wolno narzekać, to jest samo życie... Poza tym zawsze wszystko później jest dobrze, bo po deszczu zawsze wstaje słońce, czyż nie? :)

Skrawki Myśli pisze...

Kochana cieszę się, że już masz najgorsze za sobą. Teraz musi być tylko lepiej :-) Pozdrawiam serdecznie

DżoanaKa pisze...

Bo czasami trzeba być jak ta Pollyanna, która we wszystkim widzi pozytywy. Więc dobrze, że się nie załamujesz. A jak człowiek trzyma wszystko dla siebie i nikomu niczego nie przekazuje, to też dziwaczeje :P
Tak, Evans w tym wydaniu, które czytałam jest dość lekki i czyta się przyjemnie. A mimo ocieplenia za oknem nawet się na ten okres nadaje. I z pewnością poprawi nastrój, i może zmienić nastawienie (niektórym). Pozdrawiam cieplutko i wracaj do pełni sił.

Marta Kor - MK pisze...

dziękuję ślicznie! brak słów;)

Marta Kor - MK pisze...

pewnie będę czytać...po nadrabiałam wszystko na bieżąco teraz czytanie i starsze posty;) dziękuję ślicznie każde słowa otuchy...przydają się moja Kochana xxxx

Marta Kor - MK pisze...

do Poznania nie raz przyjadę i na tę kawkę na pewno się przejdziemy niech tylko wydobrzeje i zrobi się cieplej;))

Marta Kor - MK pisze...

dziękuję xxxx

Marta Kor - MK pisze...

;* tak pisanie pomaga jak i ciepłe słowa;)