Przenosiny bloga

Witajcie! Z rozrzewnieniem żegnam MK Czytuje - jednak cały ten blog, wszystkie posty i komentarze odnajdziecie na mojej stronie
Zapraszam Was na nią serdecznie!

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

[wydarzenie/relacja/muzyka] Woodstock 2014 - wrażenia


Mój 300-setny post postanowiłam poświęcić tegorocznemu Woodstockowi. Jak większość z Was wie jestem fanką rocka praktycznie od urodzenia, więc muzyka na tej imprezie, że tak powiem gra mi w duszy. Odrobinę zmęczona po ciężkim tygodniu pracy wybrałam się z mężem tylko na piątkowe koncerty. Najbardziej interesowały Nas zespoły Enclose oraz Acid Drinkers i na te koncerty dotarliśmy.
Na początek może wyjaśnię jedną kwestię, jestem wielką fanką takich imprez i samego Woodstocku, jedyne co mam im do zarzucenia to nagłośnienie, które często wręcz huczało, a  "nie ryczących" wokalistów nie było słychać. Za to nie jestem fanką ludzi przebywających na Woodstocku i wyznających zasadę: "no rules". Nie rozumiem ludzi spijających się/upalających się do nieprzytomności, po prostu nie dbających o siebie i swoje bezpieczeństwo. Ale wróćmy do muzyki i wrażeń z koncertów oraz atmosfery jaka podczas nich panowała.




ENCLOSE

Nie spodziewałam się, iż finalista VoP wraz ze swoim zespołem i zestawem piosenek tak mnie zaskoczy. Koncert był rewelacyjny, mimo faktu, iż podczas pierwszej piosenki były problemy z nagłośnieniem. Juan na sporo charyzmy i fajny głos, a melodie mają w sobie to coś. Szczególnie polecam poniższe pozycje. Zdecydowanie moją ulubioną piosenką jest Novocaine. Marzy mi się ich płyta.

Ten koncert spodobał mi się także bardziej pod względem atmosfery. Było bardziej kameralnie mimo sporej ilości osób. Można było usiąść lub podejść blisko sceny. Nikt się nie tratował, nie oblewał innych piwem, nie było duszno. Co możecie zaobserwować na zdjęciach;)





ACID DRINKERS

Muzyka świetna, sporo coverów, co pozwalało śpiewać razem z wokalistą, który zdecydowanie posiada w sobie sporo charyzmy. Fajni goście specjalni np. Czesiu Mozil. Jednak nagłośnienie dość mocno przeszkadzało. Jednym z gości była bodajże Ania Rusowicz, której po prostu nie słyszałam. 
Tłum mimo tego, iż byliśmy dość daleko od sceny, mi jako małej osobie dawał mocno w kość. Wszyscy się pchają, wieczne pielgrzymki w tę i z powrotem. Co chwilę ocierają się o ciebie osoby mocno spocone czy mocno już wstawione. Z tym mogłabym się pogodzić, bo to raczej jest wpisane w tę imprezę, ale nie rozumiem jednego zjawiska, szczerze to nawet nie wiem jak to się nazywa. Grupa osób (w większości faceci) stają w kółku i pchają się na tłum, popychają. Jeden z nich nawet dość mocno krwawił, ale to chyba im nie przeszkadzało w dalszej "zabawie". Za to my nie raz zostaliśmy popchnięci, oblani przez nich piwem, przewróceni. Dość mocno mnie to rozpraszało i przeszkadzało w zabawie. Nie za dużo dało przejście w inne miejsce, gdyż tam znalazła się kolejna taka grupa. Teraz może się polać na mnie fala krytyki i stwierdzeń - po co tam jeździsz? No cóż dla muzyki...





Nie dziwię się, iż jest tyle głosów przeciw tej imprezie oczywiście wśród osób, które tam były. Nie chodzi o samą imprezę, a ludzi, którzy na nią przychodzą. W powiedzmy półmilionowym tłumie zdarzy się całkiem sporo jednostek, które nie będą zachowywać się bezpiecznie i rozważnie. Moja siostra bawiąc się w czwartek była świadkiem ciężkiej bójki, w której krew lała się strumieniami. Dlatego apeluję dbajcie o siebie i o innych na takich imprezach.
Jeśli chodzi o pozostałe dni to mam tylko wrażenia z drugiej ręki, od siostry, brata, ba nawet mamy. Koncert Budki Suflera nie podobał się im, Coma i Manu Chao były rewelacyjne. W sobotę było niesamowicie parno, duszno i tłocznie. A wjazd i wyjazd to już mordęga. Tata mając godzinę do Kostrzyna strawił ponad 4 na dojazd, by zabrać mojego brata. O wiele lepiej pod tym względem było w piątek. Jak przyjechaliśmy z Łukaszem na 18 to bez problemu zaparkowaliśmy i po koncertach wyjechaliśmy.
Osobiście bardzo polecam Woodstock, ale jeśli przeszkadzają Wam powyższe "niewygody" i zachowania to po prostu stawajcie z tyłu na głównych koncertach, nie pchajcie się w tłum, ale spróbujcie! Poza tym ta "aglomeracja" to kilometry do przejścia. I co najważniejsze opłaca się zabrać swoje picie i jedzenie. Bo czeka się naprawdę długo. W kolejce po piwo godzinę. Mała cola kosztowała 6 zł. Jak z jedzeniem nie wiem. Na miejscu była także apteka, Lidl i sporo straganów. W przyszłym roku wybiorę się na stanowisko Kryszny, gdyż mamie tam bardzo posmakowało jedzenie.
Podsumowując to miejsce, gdzie według mnie można się dobrze bawić przy muzyce bez alkoholu, w gronie przyjaznych osób, po prostu nie wszyscy to potrafią, albo mają inną definicję dobrej zabawy.
Zapraszam Was do przejrzenia zdjęć, podzielenia się zdaniem i oczywiście zerknięcia na muzykę.


                                

31 komentarzy:

Kinga pisze...

Ale CI zazdroszczę! Z chęcią bym posłuchała Juana na żywo.

ksiazkowka pisze...

Zazdroszczę, że mogłaś tam być. Ja na Przystanku nigdy nie byłam. :)

Marta Kor - MK pisze...

Ewciu jak w przyszłym roku będą fajne zespoły przyjeżdżaj przenocuję cię i razem się wybierzemy;)) Jeszcze Dysię zabierzemy jak da radę z Norwegii przylecieć! Miejsce do spania będzie! Tylko dojazd ok. 1,5 h;)

Marta Kor - MK pisze...

a brzmi rewelacyjnie! naprawdę głos to on ma i jeszcze do tego skacze i lata po scenie!

obserwatorin pisze...

Co myślisz o złośliwych komentarzach na temat samej imprezy jak i uczestników?
Przyznaję że nigdy tam nie byłem, ale co roku toczone są zażarte dyskusje.
Moje zdanie: http://t.co/D7L6DlDFVm

Marta Kor - MK pisze...

to już mój czwarty Woodstock i uważam, że każdy powinien przekonać się sam jak tam jest. Ja nadal będę tam wracać jeśli będą fajne zespoły. I myślę, ze zdanie na temat imprezy zawarłam w poście. Poza tym jednostki to nie wszyscy, a sama impreza ma według mnie więcej plusów niż minusów. Niestety w internecie zawsze znajdą się ludzie, którzy po prostu będą obrażać innych, bo mogą, bo wtedy czują się lepsi...Jestem w stanie zrozumieć negowanie zachowań, ale nigdy obrażanie innych.

Kamil pisze...

A ja może wybiorę się za rok ;D

monweg pisze...

Mój syn sie wybierał, ale jakoś nie wyszło. Może pojedzie za rok :)

Kiti pisze...

Zawsze znajdą się ludzie, którzy nie umieją się zachować na tego typu imprezach. Ja nie przepadam za muzyką, więc się tam nie wybieram, ale ta impreza z pewnością ma wielu swoich zwolenników.

Ola pisze...

Ogromne wrażenie robi wygląd sceny... Nigdy nie byłam na koncercie, trochę Ci zazdroszczę:)

Anastazja pisze...

Chciałam się wybrać na Woodstock, nawet miałam okazję, jednak z niej nie skorzystałam. A mojej kuzynki partnera (nie był sam!) okradli z 600 zł, komórki i tableta. Wiadomo, nie powinien brać takich rzeczy, ale specjalnie zza granicy przyjechał i nie chciał jechać specjalnie przez całą Polskę do nas, by zostawić te rzeczy, i tak połowę na lotnisku oddał swojej dziewczynie. Ech...

Wondeland OfBook pisze...

ACID DRINKERS - uwielbiam, ale jakoś mnie nie ciągnie na Woodstock.

Katarzyna Meres pisze...

Ta muzyka to zupełnie nie moje klimaty. A co do atmosfery... nie lubię takich wielkich imprez, nie lubię tłumu, który często jest po prostu głupi i w ogóle nie myśli (mam nadzieję, że nikt się na mnie nie obrazi, ale jeśli jest się w tłumie to naprawdę giną jednostki). Poza tym te ceny i cała atmosfera upijających/upalających się osób, o których wspominasz mnie skutecznie odstraszają... :)

alicja karpiak pisze...

Ja również byłam na Woodstocku, w sumie jeżdżę tam od 10 lat, gdyż mam to szczęście, że jestem "miejscowa" i mam do Kostrzyna jakieś 15min drogi. Zjawisko o tańcu w kole i obijanie się człowieka o człowieka, to Pogo - typowy taniec do tego typu muzyki, podobnie jest z Headbangiem - machaniem głowy w rytm muzyki. ;D
Byłam na Enclose pod samymi barierkami i mogę z Tobą troszkę się pokłócić na temat ścisku na tym koncercie. Pod samiutką sceną nie było jak stać. Ludzie pchali się na siebie, deptali, skakali, próbowali dostać się za barierki - czego w skutku mam kilka siniaków i stłuczoną stopę z odchodzącym paznokciem.

Dla takich chwil jak Woodstock warto żyć. Na mnie ogromne wrażenie zrobił Enclose, Titus z Acid Drinkers, Jelonek, Coma. Fajnie bawiłam się również na Skindred i Budce Suflera.

http://jestem-ala-jestem.blogspot.com
https://www.facebook.com/alicjakarpiakphotography

Marta Kor - MK pisze...

W zeszłym roku widziałam jak policja zgarniała dilera, w tym roku proponowano prochy mojej siostrze, bratu zginał nie wiem czy rok temu czy dwa lata plecak i koszulka, ba giną nawet buty. Przy takiej ilości ludzi znajda się i złodzieje. Sama widziałam jak w zeszłym roku gościu (chyba z ochrony) szedł z siatką a w niej ze 100 telefonów ludzie po prostu je gubili. Akurat, że zginęły mu te rzeczy sienie dziwię...Mój brat zapalony uczestnik od czasu jak mu poginęły rzeczy po prostu bierze zniszczony telefon, zniszczone buty i spodnie i w tym roku był spokój. Przecież jeśli tam jest milin osób i do tego sporo pije to raj dla złodziejaszków. Co chwilę ktoś się o Ciebie obija... Dlatego ja preferuję wyjazdy autem, które za 15 zł można zostawić na parkingu i w aucie schować cenne rzeczy. Poza tym nigdy nie biorę więcej niż 50 dych na dzień i mam torebkę, która jest przewieszana z przodu;)

Marta Kor - MK pisze...

a co Ci w nim przeszkadza? ;)

Marta Kor - MK pisze...

tak są mega wypasione!

Marta Kor - MK pisze...

tak zawsze się znajdą;)

Marta Kor - MK pisze...

ciekawe jak mu się spodoba;)

Marta Kor - MK pisze...

to będę czekać na wrażenia;)

Marta Kor - MK pisze...

Kasiu jest wiele innych zespołów jest rege, była nawet orkiestra symfoniczna i coś ala muzyka celtycka, więc można wybrać coś dla siebie, a ceny no cóż są takie bo firmy wykupują wyłączność...na imprezie np. możesz kupić tylko piwo Lecha, bo on płaci za wyłączność i zarabia na tym...takie realia, widoku pianych się nie pozbędziesz, ale już tłoku jako takiego można unikać;)

Agnieszka Perz pisze...

Podobnie jak Kasia nie lubię tego typu muzyki, nie lubię tłumów i przerażają mnie upijający/ upalający się ludzie. Nie zdecydowałabym się pojechać na tego typu imprezę:)

Wondeland OfBook pisze...

Trochę się boję tylu pijanych ludzi.

Aga CM pisze...

Widać, że nic się nie zmieniło od czasów gdy ja jeździłam na Woodstok. Wtedy nie przeszkadzało mi to wszystko co wymieniasz, ponieważ sama byłam tzw. "zbuntowanym". Teraz już "wyrosłam" z takich imprez, nie lubię tłumu. Widocznie wiek robi swoje ;)

nieidentyczna . pisze...

Mam tak samo. Boję się takich ludzi i jeśli mogę unikam przebywania w ich towarzystwie.

martucha180 pisze...

Nigdy nie byłam na Woodstocku, dla mnie to drugi koniec kraju :)

Paulina Król pisze...

Zazdroszczę ogromnie :) W tym roku niestety musiałam pracować w tym czasie i Woodstock odbył się beze mnie... Ale uwielbiam! (pomimo moich 29 lat) ;)

mojedamskiemysli pisze...

Świetna relacja. Nigdy tam nie byłam i raczej już nie pojadę.

Myśle że Woodstock to naprawde coś fajnego, ale nie wszyscy potrafią się bawić jak ludzie. Trzeba się schlać i nic nie pamietac. A szkoda bo psują opinię, a przecież nie o to tam jadą (chyba).

Agnieszka Em pisze...

Fajnie, wiadomo muzyka najważniejsza, ale nieostrożni i popychający ludzie potrafią nieźle dać się we znaki, a do tego te nagłośnienie. Ogólnie to chyba trzeba być cierpliwym ;)

epdlm pisze...

Nigdy nie byłam, za to moi znajomi byli pod wrażeniem w tym roku. Mam nadzieję, że za rok uda mi się pojechać. ;)

Edyta - Zapiski spod poduszki pisze...

Mnie by tam zadepatano, bom też z tych niskich ;) Pamiętam, jak kiedyś bywałam na wielu koncertach, to zawsze wracałam pobijana, raz nawet z podbitym okiem - nie nikt mnie celowo nie uderzył, ale dostała z łokcia w tłumie, który się nieco rozszalał :D Najlepsze, że zazwyczaj byłam przepraszana za kuksańce, więc chyba nie było tak źle z ludźmi. Teraz bym już chyba nie odważyła się wejść w ten tłum, kocha moje zęby i jeszcze nie planuję wstawiać sztucznej szczęki :P Ale kocham atmosferę koncertów!