Przenosiny bloga

Witajcie! Z rozrzewnieniem żegnam MK Czytuje - jednak cały ten blog, wszystkie posty i komentarze odnajdziecie na mojej stronie
Zapraszam Was na nią serdecznie!

wtorek, 9 września 2014

[przedpremierowa recenzja/opinia] Jorn Lier Horst, Jaskiniowiec, czy to rzeczywiście kolejny Nesbo?


Jorn Lier Horst, Jaskiniowiec, s.390, Sopot 2014 , Smak Słowa>>
Gatunek: kryminał/ thriller
Motyw przewodni: policyjne śledztwo, dziennikarstwo, zbrodnia
Ocena wg gatunku: 7,9/10

Powieść  Jorn'a Lier'a Horst'a to połączenie policyjnego śledztwa z dziennikarskimi wątkami - kryminał, thriller i dreszczowiec w skandynawskim stylu.  Dziennikarka Line zaciekawiona śmiercią tajemniczego sąsiada, którego zgon, a właściwie czas jego wykrycia zadziwił nawet śledczych, pragnie napisać artykuł ukazujący jak bardzo ludzie potrafią być samotni. Tymczasem policja odkrywa kolejne ciało, które przeleżało pół roku zanim zostało wykryte. W całym Larviku wrze, a policja obawia się seryjnego mordercy. Jak te tajemnicze zgony się łączą? Kim tak naprawdę był sąsiad Line i odnaleziony Amerykanin? Kto pierwszy odkryje prawdę: policja czy dziennikarze? 
Mówi się o tym, iż media społecznościowe nie pozwalają nam na anonimowość, jednak jeśli bardzo się o nią postaramy możemy być całkowicie niezauważalni, zniknąć w tłumie, a samotność może ogarnąć każdy aspekt naszego życia. Podobnie jest z wszędobylską znieczulicą, której objawy widzimy na każdym kroku. Widzimy ludzi odpornych na krzywdę innych, obojętnych na ból, stratę czy dziejące się zło! Ważne jest, abyśmy pamiętali o tym co jest złe, nie zacierali granicy, i zaczynali od tak prostych czynności jak pomoc przy zbieraniu jabłek, które wysypały się sąsiadce w sklepie, czy otworzeniu drzwi mężczyźnie, który niesie ciężki przedmiot. Tego typu uczynki określają Nas, ale i dają radość, nie zabierając w zamian nic. Nie obawiajmy się zrobić ten pierwszy krok, gdyż może on odmienić nie tylko nasze życie...
Jaskiniowiec został określony najlepszym norweskim kryminałem 2012 roku, a e-gazeta Dagbladet nazwała Jorn'a Lier'a Horst'a szumnie nowym Jo Nesbo. Ja osobiście nie odważyłabym się porównywać tych dwóch panów, gdyż według mnie różnią się w wielu kwestiach, choćby w kreowaniu postaci. Takie stwierdzenia często bardziej zniechęcają niż zachęcają, a szkoda, bo według mnie Jaskiniowiec to bardzo dobry kryminał i bez problemu obroniłby się bez tego typu nagłówków. To wielowątkowa powieść, która odkrywa wiele przed czytelnikiem. Lektura wciągająca, przyjemna w odbiorze, i co najważniejsze z ciekawym, choć odrobinę hollywoodzkim zakończeniem. 
Plusem fabuły oraz świata przedstawionego tej powieści jest ich realność, możliwość wystąpienia takich zdarzeń, takich zbrodni. Można powiedzieć, iż w tej powieści mieszają się dwie formy narracji: wszędobylska i z perspektywy naocznego świadka wydarzeń, które pozwalają Nam na obserwację oraz wnikanie w myśli bohaterów, jednak nie zdradzają nic ponad to co wiedzą osoby zainteresowane prowadzonymi śledztwami. Bohaterowie tej powieści nie są bezbarwni, lecz wolałabym, aby byli bardziej dopracowani, bardziej charakterystyczni. Line czy jej ojciec William Wisting, będący jednocześnie policjantem - są przyjemnymi w odbiorze postaciami, inteligentnymi, lecz dość zwyczajnymi. Nie mają w sobie dostatecznej siły przebicia. 
Redakcja, korekta są bardzo dobrze przeprowadzone, literki mają standardową wielkość, a okładka idealnie wpasowuje się w klimat powieści, który jest odrobinę mroczny, ponury i przygnębiający.
Podsumowując Jaskiniowiec to dobry kryminał z wątkami zbrodni oraz dziennikarskiego śledztwa, który przypadnie do gustu lubującym się w wielowątkowych thrillerach, w których zbrodnia niekoniecznie jest najważniejszym wątkiem. I takim osobom polecę tę powieść! 

Europa da się lubić              

24 komentarze:

Martyna K. pisze...

Chyba jest jakiś masowy wysyp recenzji Jaskiniowca, bo już dziś czytam trzecią :P Ale to dobrze, bo coraz bardziej przekonuję się, że Paulinie powinna się spodobać.

Marta Kor - MK pisze...

haha! podejrzewam, że wszyscy dostali w podobnych terminach, a 10 września jest premiera, więc ;DD

Wondeland OfBook pisze...

Niedawno wypożyczyłam z biblioteki kryminał i jestem ciekawa, czy się przekonam do tego gatunku. Jeśli tak to przeczytam i tę pozycję.

monweg pisze...

Za Nesbo nie przepadam, ale może Jorn Lier Horst może mnie do siebie przekona :)

martucha180 pisze...

Mam nadzieję, ze nie, bo jakoś Nesbo mi nie idzie, a ciekawa jestem "Jaskiniowca".

Gośka B pisze...

Gdzie nie kliknę, tam Jaskiniowiec:) Przeczytam na pewno, jak z lekka o nim przycichnie, bo to książka w moich klimatach.

Asia Szarańska pisze...

Byłam ciekawa twojej opinii - czytalam już skrajne :)

Antykwariat z ciekawą książką pisze...

Już gdzie indziej pisałam , że bardzo podoba mi się w książce ta dwutorowa narracja przedstawiona z perspektywy ojca i córki oraz fakt, że autorem utowru jest sam policjant, który na co dzień zajmuje się sprawami zbrodni. Przynajmniej, możemy liczyć na wiarygodność i autentyzm.:))

Wiki pisze...

Widzę, że Tobie także ta książka przypadła do gustu :)

Marta Kor - MK pisze...

o a jaki?

Marta Kor - MK pisze...

może;)

Marta Kor - MK pisze...

;))

Marta Kor - MK pisze...

zdecydowanie przesadzone;)

Marta Kor - MK pisze...

dla mnie całkiem różni...

Marta Kor - MK pisze...

tak jakoś wszyscy się zgrali przed premierą..;)

Marta Kor - MK pisze...

moja jest taka po środku;P

Marta Kor - MK pisze...

i przez to także te postacie nie są przerysowane;)

Marta Kor - MK pisze...

;)

Piotr Wysocki pisze...

Coś czuję, że teraz porównania do Nesbo będą się pojawiać na co drugim kryminale :p Książka mimo wszystko zapowiada się ciekawie, pozytywne recenzję nastrajają na dobrą lekturę. Już się za nią rozglądam, być może uda mi się pożyczyć :)

Wondeland OfBook pisze...

"I nie było już nikogo".

Beata P. pisze...

Nowy, dobry, skandynawski kryminał...czego chcieć więcej?;) A porównywanie do siebie różnych autorów rzeczywiście może tylko zniechęcić...

Marta Kor - MK pisze...

jeśli to Christie to jest dość specyficzna;))

DżoanaKa pisze...

Też mnie denerwuje porównywanie na siłę do znanych nazwisk. Może coś tam świta w tym kierunku, ale więcej w tym marketingu niż sensu. Ale książka i tak wydaje się bardzo interesująca. W ogóle lubię skandynawskie mocne książki, zatem... must read!

Gosia, Zielono Mi pisze...

To musi być naprawdę klimatyczne:)