Przenosiny bloga

Witajcie! Z rozrzewnieniem żegnam MK Czytuje - jednak cały ten blog, wszystkie posty i komentarze odnajdziecie na mojej stronie
Zapraszam Was na nią serdecznie!

wtorek, 28 października 2014

[recenzja/opinia] Nora Roberts - Ukryte Skarby, czyli mój powrót do przeszłości


Nora Roberts, Ukryte Skarby, s.413, 2014, Świat Książki
Gatunek: romans z wątkami kryminalno-sensacyjnymi
Motyw przewodni: zbrodnia, miłość, demony przeszłości
Ocena wg gatunku: 10/10
Przechadzając się po księgarni i przeglądając półki - zawsze szukam powieści mojej ulubionej autorki romansów - Nory Roberts. Lekkim szokiem i dodatkowo zachwytem było znalezienie Ukrytego Skarbu jej autorstwa. Pod podobnym tytułem kryła się inna powieść tej autorki, dlatego nie zwracałam na nią uwagi. Mój zachwyt tym bardziej sięgnął zenitu, gdyż powieść ta jest po prostu kolejnym dodrukiem, którego pierwsze wydanie miało miejsce w 1994 roku. Muszę tu dodać, iż uważam lata 90-te za najlepsze w twórczości tej autorki. Postacie miały odpowiedni charakter, zawsze było czuć chemię między bohaterami, a akcja płynęła warto. Jej najnowsze powieści różnie wypadają, mimo jej świetnego prowadzenia historii - często postacie nie są tak wyraziste, tak magnetyzujące jak ich poprzedniczki. Pisząc tyle nie zawsze uzyskuje odpowiedni efekt i co najważniejsze ciężko uniknąć jej powtórzeń. Traciłam już wiarę, że przeczytam coś nowego [ jej autorstwa ], co po prostu wbije mnie w fotel, a tu proszę taki rodzynek! 
Pierwsze co mnie zachwyciło i już nie spuściłam go z oczu to główny bohater: Jed Skimmerhorn - były komendant policji, który w tragicznych okolicznościach traci siostrę. Prawdziwy mężczyzna, którego dzieciństwo nie było bajką, a mimo to stał się człowiekiem prawym i chcącym zaznać miłości. Przeszłość wyryła się w jego pamięci, powodując, iż stał się odrobinę cyniczny, odrobinę nieprzyjemny i bezpośredni. Jednak jego postawa, zachowanie, każda cząstka charakteru powodują, iż jest postacią elektryzującą, ujmującą i niesamowicie męską. W dzisiejszych czasach tak brakuje mi takich postaci - w telewizji, powieściach czy na ulicach. Propagowany jest wzór mężczyzny zniewieściałego, który do podjęcia decyzji potrzebuje mamusi, a jego stój i sposób zachowania czy przesadna dbałość o siebie, coraz bardziej upodabniają go do typowo stereotypowych kobiecych cech. Dlatego jeśli szukacie bohatera z krwi i kości, który zawładnie waszą wyobraźnią to Jed jest zdecydowanie taką postacią!
Kolejny element to seks, który standardowo w powieściach Nory jest: romantyczny, bywa ostry, ale zawsze zamyka się w pewnych granicach. Ja osobiście to uwielbiam. Para może wywołać wybuch wulkanu między sobą, uprawiając waniliowy seks bez zbędnych gadżetów. Tutaj znajdziecie zdecydowanie sporo ognia i magii miłości - magii zbliżenia dwojga osób: kobiety i mężczyzny. 
Tego ognia na pewno nie zabraknie, gdyż atmosfera, a właściwie wątki kryminalno-sensacyjne zdecydowanie będą sprzyjać wytwarzaniu napięcia. Fabuła powieści oparta jest na owładniętym chęcią posiadania, złym charakterze, który przy pomocy swoich pracowników pragnie odzyskać swoją zgubę. Nie cofnie się przed niczym, by odzyskać źle zaadresowaną paczkę z dziełami sztuki. Poleje się krew, nie jeden bohater ucierpi, a w środku tego huraganu wydarzeń znajdzie się Dora - właścicielka sklepu z antykami oraz wspomniany wcześniej Jed, który uciekając przed przeszłością wynajmie od niej mieszkanie. Dora to przeurocza i bardzo energiczna postać, odrobinę zwariowana, bardzo zaradna i konkretna. Złe charaktery są rzeczywiście złe, a ich czerń oraz motywy chęci popełnienia zbrodni napełniają lękiem. 
Jeśli chodzi o narrację to wszędobylski narrator ukaże nam złych i dobrych bohaterów, ich barwnych, czasem śmiesznych członków rodzin, przez co postacie stają się nam bliższe. Akcja płynie wartko, język jest bardzo płynny i trafiający do mnie w 100%. 
Musicie mi wybaczyć te ekscytacje, ale nadal jestem pod jej wrażeniem. Próbując być choć odrobinę obiektywną, napisze, iż nie jest to powieść dla osób nie lubiących płomiennych romansów, dla osób lubiących kryminały czy sensacje bez wątków miłosnych. Ukryte Skarby to powieść dla osób uwielbiających elektryzujące romanse, w których znajduje się coś więcej niż tylko miłość. Polecam gorąco, każdej chętnej osobie! 


     

37 komentarzy:

awiola pisze...

Wcale się nie dziwię Twojej ekscytacji. Ja też uwielbiam książki Nory Roberts.

Małgorzata Zaczytana pisze...

Muszę zajrzeć na półkę, ale mam wrażenie, ze mam poprzednie wydanie tej powieści... tym bardziej, że treść również nie wydaje mi się obca :)

ksiazkowka pisze...

Właśnie mnie olśniło, że mam książkę Nory od Ciebie i jeszcze jej nie przeczytałam. ;)

Marta Kor - MK pisze...

masz masz i to dość fajną ;P

Dominika Wojciechowska pisze...

Moja mama Norą się zaczytywała, ja jakoś okazji nie miałam. Ale nadrobię! Słowo!

Marta Kor - MK pisze...

i takie nastawienie lubię ;D

Dominika Wojciechowska pisze...

A ja lubię takie recenzje - bardzo pozytywne :)

Marta Kor - MK pisze...

<3

martucha180 pisze...

Norę to ja biorę w ciemno! :)

Cyrysia pisze...

Elektryzujące romanse uwielbiam!!!

Izabela Czarna pisze...

Do tej pory nie czytałam tej pisarki. Jedną jej książkę mam na półce ok 3 lat, do tej pory nietknięta :(

nieidentyczna . pisze...

Imponujesz mi zbiorami ksiązek Nory :)

Co do powyższej publikacji, to chętnie zapoznałabym się z nią, bo uwielbiam podobne romanse. Zresztą widać, że Ty jesteś pod jego wielkim wrażeniem, więc coś musi być na rzeczy )

monalisap pisze...

Potrafisz narobić ochoty, aż zapragnęłam zapoznać się z Jedem :)

http://wybranyswiathistorii.blogspot.com/

Amalia Grace pisze...

Jak dotąd nie czytałam niczego Nory Roberts, a mam na regale dwie jej książki. Jako że walczę z leżakami regałowymi to mam zamiar się z nimi rozprawić... zobaczymy, czy mi się spodoba, bo romansów w ogóle nie czytuję.

Martyna K. pisze...

Być może Nora Roberts ma ciekawe pozycje, jednak ja się kilka razy zraziłam i nie mam na nie wielkiej ochoty.

Literatka M. pisze...

Nie miałam jeszcze okazji przeczytać choć jednej książki Nory Roberts, ale z rozmówz ciotką (która jest jej fanką) wiem, że pisze naprawdę dobrze. Cóż... będę musiała się kiedyś skuić na którąś z jej książek :)

G.P. Vega pisze...

Miałam kilka podejść do tej autorki i jakoś nigdy mnie nie potrafiła w pełni kupić. Gdybym nie miała co czytać, to jej powieści byłyby ok, ale w przypadku, kiedy to półki uginają się od nieprzeczytanych książek... Nie bardzo ;)

Marta Kor - MK pisze...

;))

Marta Kor - MK pisze...

ja też! wręcz odżyłam o tej materii

Marta Kor - MK pisze...

o a jaką? Z Norą według mnie trzeba uważać, bo ma i średnie i dobre książki...

Marta Kor - MK pisze...

ja mam identycznie z Danielle Steel. Zrażam się na każdym kroku;)

Marta Kor - MK pisze...

a dziękuję kilkanaście lat zbierania;) myślę, że warto spróbować;)

Marta Kor - MK pisze...

a jakie? To od razu napiszę czy warto się zabierać, bo jestem zdanie, że jak ktoś nie lubi romansów to lepiej zacząć od tych z górnej półki!

Marta Kor - MK pisze...

tak! najlepiej tę polecaną!

Marta Kor - MK pisze...

mnie także w pełni nie kupiła swoimi wszystkimi książkami, pisze nierówno... może warto poszukać powieści, która trafi typowo w gusta...czego szukasz w tego typu książce? Co już jej czytałaś?

Izabela Czarna pisze...

"Mroczne tajemnice"

Magda Charczuk pisze...

Czytałam trzy powieści autorki. Dwie bardzo dobre i jedną która nieco mnie wynudziła i ostudziła zapał do twórczości Roberts. Ale ta zapowiada się ciekawie, chociaż nie wiem czy elektryzujący romans to coś dla mnie.

Zaczytana bez pamięci pisze...

Jakoś nie mam serca do tej autorki...

Wondeland OfBook pisze...

Nie mogę się zmusić, żeby przeczytać cokolwiek tej autorki.

G.P. Vega pisze...

Mam za sobą "Prawdy i zdrady", "Sanktuarium", "Święte grzechy" i "Wywiad z potworem" (najbardziej mi się podobał ten tytuł, ale chyba przez to, że głównym bohaterem był pisarz hehe). Zdaję sobie sprawę, że Nora pisze nierówno, bo podczas gdy te dwie pierwsze pozycje były dla mnie tragiczne, dwie kolejne już nie były takie złe. Co jednak nie znaczy, że były na tyle też dobre, bym miała ochotę na więcej. Jest zbyt wiele lepszych pozycji. Ale w pełni rozumiem fenomen autorki :)

monweg pisze...

Jakoś tak się złożyło, że nie czytałam żadnej książki tej autorki. Chyba straszy mnie fakt, że są to romanse, za którymi nie przepadam.

jesienny deszcz pisze...

Podobnie jak inni - nie miałam okazji przeczytać jeszcze książek Nory Roberts. Oczywiście, słyszałam wiele opinii na temat jej prac - zarówno pochlebnych jak i nieprzychylnych. Jak zwykle to bywa. ;) Gdybym miała jednak okazję przeczytania "Ukrytych skarbów", na pewno bym z niej skorzystała.

Karolina W. pisze...

Uwielbiam Nore Roberts. Jej książki są niesamowite:)

Aga CM pisze...

Tak chwalisz książki tej autorki, że powoli zaczynam żałować, że żadnej z nich jeszcze nie znam...

Edyta - Zapiski spod poduszki pisze...

Wolę Norę fantastyczną :)

Aya pisze...

W sumie to nigdy jej nie czytałam, ale... jak widzę, ponoć dobra :D


http://kieleckoowszystkim.blogspot.com/

Amalia Grace pisze...

Nocne fajerwerki i Poszukiwania... chyba nie są to te z górnej półki ;)